PSYCHOLOG.USTKA.PL

Forum dyskusyjne
It is currently September 5, 2010, 5:42 am

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 
Author Message
PostPosted: 2006-07-14 02:14:23
Online
Registered User

Joined: 2006-07-14 02:14:23
> > Staram sie o niej nie myslec, staram sie jakos dawac sobie rade bez
> > jej "milosci"
> I bardzo zdrowo.

POlecasz wytrzymac jak najdluzzej??
A odpowiedz na druga czesc ostatniego mojego postu...






Top
 Profile
 
PostPosted: 2006-07-14 02:24:41
Online
Registered User

Joined: 2006-07-14 02:24:41
Uzytkownik "whiteleaf" napisal w
wiadomosci news:pan.2006.07.14.00.10.07.211332@whiteleaf.desert...
> Dobra dobra. Ja tu sobie wszystko zapisuje, i jak Cie dorwe, to bede
> egzekwowal. ;)

Dobra! To za 20 minut przy remizie. Juz ja dopilnuje, zebys wyegzekwowal!
;-)
fata






Top
 Profile
 
PostPosted: 2006-07-14 02:54:52
Online
Registered User

Joined: 2006-07-14 02:54:52
Uzytkownik napisal w wiadomosci
>> Ja rozumiem, ze moze rownie dobrze jak to, ze JEJ SIE NIE CHCE. Ty
>> jeszcze tego nie zrozumiales???
>Tylko Ty nie znasz jej, a ja dobrze wiem ze ona (...)

Nie, nie znam.
Moge opierac wypowiedzi jedynie na tym, co piszesz.
W opisywanych przez ciebie sytuacjach i wypowiedziach twojej dziewczyny
dominuje niechec do ciebie i zlosc. Unika cie na tysiace sposobow. Sam to
opisujesz i ty sam to widzisz, ale jeszcze zupelnie nie... (jakby pewnie
powiedziala kolezanka psycholog) hm... nie _uwewnetrzniles_ tego. Wciaz
wypierasz te fakty (jednoczesnie o nich mowiac), poniewaz (moim zdaniem) nie
rozumiesz (lub nie poznales) przyczyny zachowania swojej dziewczyny.
Zlosc...
Nieustannie czujesz zlosc, ktora cie zaslepia. I niepokoj o to, co ona robi
gdy cie nie ma. Niepokoj uruchamia wyobraxnie, a ty, aby ja wyciszyc i moc
normalnie funkcjonowac, ciagle szukasz z nia kontaktu (z dziewczyna) .
Nawiazujesz kontakt, zly, z poczuciem malej przegranej z samym soba i
rozpoczynasz wyrzuty. To, co do niej mowisz jest nie tylko podyktowane
checia ratowania zwiazku, ale takze strachem przed strata. Jest to rowniez
(uswiadomiona lub nie) manipulacja. Jestes sfrustrowany i probujesz w ten
sposob uruchomic w niej poczucie winy. Niestety nie osiagasz wowczas
zamierzonego celu. Dziewczyna odwraca sie od ciebie coraz mocniej, musi sie
bronic przed twoimi oskarzeniami. Im mocniej ty sie na nia zloscisz i im
mocniejsze stawiasz granice, tym wiekszy budzi to opor i chec odwetu.
>Widze ze Wy wszyscy ja lepiej znacie, lepiej ode mnie i wiecie na jej

temat wszystko - a ja tylko zyje glupimi zludzeniami.(...)
Nie.
Nie wiem jak inni, ja nie znam.
Mam tylko odmienne zdanie. Jeszcze raz napisze: Uwazam, ze nie znasz
wszystkich zachowan swojej dziewczyny, nie wiesz jak zachowuje sie, gdy
ciebie nie ma.
Znam mojego meza... 16 lat :-) I nadal potrafi mnie zaskoczyc, zarowno
pozytywnie, jak i negatywnie. Ja rowniez sie zmieniam i mysle, ze jeszcze
nie raz zaskocze, nie tylko moich bliskich, ale i sama siebie.
> (...) Czy Ty potrafisz czytac?? Czy przelozyc Ci z polskiego na nasze??

Nie musisz.
To, ze ktos widzi rozne rzeczy inaczej niz ty, inne wyciaga wnioski (majac
za podstawe nedzna garsc liter sklejona emocjami) nie oznacza, ze jest
analfabeta.
>Co ja tam napisalem??

To ty jestes ekspertem ;-)
>Tak, tak ---- MOW MI JESCZE. Bo spedzajac tutaj swoje zycie: - nie

miala znajomych, - nikogo nie znala, - wszyscy jej nakazywali z kim ma
sie zadawac, - siedziala przywiazana na lancuchu, przez
wszystkich. OCZYWISCIE KURWA !!!! (...)
Niepotrzebnie sie unosisz.
Nie napisalam, nie dopowiedzialam, nie zasugerowalam.
Twoja dziewczyna poznala nowych ludzi, ktorych towarzystwo jest dla niej
atrakcyjne. Walczy o te znajomosci tym bardziej, im ty silniej probujesz je
ograniczyc.
>Nie zapytasz, nie porozmawiasz tylko pierdolisz swoje farmazony, jak
>potluczona. Po to by postawic sprawe w Takich swietle jakie jest dla Ciebie
>do zaakceptowania. harda sztuka, to juz dawna by sobie odfrunela, ale co

ja bede tlumaczyl.....
Ooooo! Nie tak latwo jest odejsc, zwlaszcza gdy wierzy sie, ze ktos jest
calym swiatem i jedyna sluszna droga.
>NO tak kobieta usprawiedliwia WSZYSTKO!!

Nie.
Zadajesz mnostwo pytan o to, czy nie mogla, czy mogla, czy musiala, czy nie
musiala itp., miotasz sie, cytujesz tu jej wypowiedzi, ktore czesto sa
odpowiedzia na stawiane przez ciebie pytania i nawet tego nie widzisz.
Twoja dziewczyna kilkakrotnie dala ci do zrozumienia, ze nie chce sie z toba
kontaktowac. Unikala cie tak mocno, tak zupelnie jawnie, ze...
> SZACUNEK dla DRUGIEJ OSOBY -- ALE WIDAC TOBIE TEZ JEST TO OBCE.... (a nie
> wyssalem tego sobie z palca tego txt)

A to ciekawe.
Prowadziles wywiad spoleczny? I co ???
>UWAZASZ SIEBIE ZA KOBITKE KTOREJ MOZNA Z CZLOWIEKA ZROBIC SZMATE?? GARDZIC
>NIM I WYCIERAC SOBIE O NIEGO BUTY?? CZlowieka ktory pare godzin temu
>stanowil dla Ciebie wszystko a tak naprawde nadal o nim myslisz?? -
>ZALOSNE!!

Hmmm...
Widzisz jakis tekst, ktorego ja nie widze? Nie moge sie u siebie doczytac
nic z tych rzeczy, ktore napisales.
> (...) PONIZYLA
>> Nie masz poczucia, ze sam sie o to prosiles? Intruzow sie zazwyczaj
>> pozbywamy (prawda?), a ty pchales sie drzwiami i oknami.
>(...) A wg. CIEBIE AGNIESIU,

Rozczuliles mnie ;-)
>to ja po prostu PCHALEM SIE DRZWIAMI I OKNAMI... tylko zauwaz ze te drzwi I
>OKNA byly postawione dla mnie otworem, z napisem ZAPRASZAM!!

Jexdziles tam przede wszystkim do swojej dziewczyny i to jej zdanie jest
decydujace, nie jej matki. Od jakiegos czasu unikala cie, prosila, zebys nie
przyjezdzal, chciala spedzac czas z kim innym. Mimo to powracales jak
bumerang. Rozumiem, ze byles zaniepokojony, ze chciales sprawdzac,
kontrolowac, zmieniac, ratowac, byc, tulic, pomagac itp. Problem w tym, ze w
pewnym momencie rozbiegly sie wasze oczekiwania wobec siebie. Ona przestala
chciec tego samego co i ty. Twoje zabiegi budzily jedynie zlosc, a im
bardziej byles... nachalny, tym ona wiecej musiala (?) stosowac wykretow.
Gdy pojawiles sie nieproszony w jej domu, pokrzyzowales jej plany na
wieczor, w perspektywie miala wysluchiwanie zali - wyrzucila cie.
Ja nie usprawiedliwiam, dostrzez to Brykiet.
> (...) musialem kurwa spac na jakiejs lawce do 4 rano!!.
>> Musiales???
>> Jestem zaskoczona.
>> Na wlasne zyczenie panie Brykiet (he, he)

Gdyby (...)
Nieustannie powtarzasz to samo, jak w goraczce. Nie sluchasz (moze i jej nie
umiesz sluchac, gdy jak echo przestaje powtarzac twoje slowa?). Gdyby... Ale
tak sie nie stalo. Nie postapila tak. Nie wiem dlaczego. Ty powinienes
wiedziec najlepiej. To sie juz stalo, Brykiet. Pomysl raczej o sobie:
"gdybym wtedy..." Gdybys znalazl w sobie dosc sily, by wrocic do domu bez
nachodzenia jej..., gdybys wyszedl od razu..., gdybys tyle nie mowil...,
gdybys nie dal sie sprowokowac...
Jej tu nie ma.
Nie ma sensu rozwazac co byloby, gdyby ona... Jestes tutaj ty i to ty mozesz
sie zastanawiac, czytac, nabierac dystansu do calej sprawy, wyciagac wnioski
z napisanych do ciebie odpowiedzi. Nie musisz z kazda polemizowac, nie
musisz "zlych" skazywac na glilotyne. Przypatrz sie im, poprzymierzaj,
zachowaj zdrowy dystans i mniej rzeczy bierz do siebie.
>Wspolczuje Twojemu partnerowi jak jexdzisz po nim jescze gorzej i robisz
>sobie zniego szmate do swoich upieprzonych butow.

Dlaczego probujesz mnie obrazic?
>NIe wiem jaka by trzeba czuc nienawisc do kogs aby tak mu

powiedziec... Nie wiem co moze kierowac osoba jezeli takie slowa
przechodza wogole przez jej usta....
Mozna kogos kochac i mowic naprawde okropne rzeczy.
> (...)Co z tego ze ona teraz czuje sie dobrze, chwile zyje inaczej niz
> zawsze...

CZUJE SIE TAK BARDZO DOBRZE?? tylko wex pod uwage (...)
Wex pod uwage, ze odpowiedziales sam sobie :-))) i widze, ze wlasna
wypowiedx wzbudzila w tobie wiele emocji :-) Teraz mozesz wyciagnac wnioski
z tego co napisales.
> Gdybys to wszystko wiedziala jakie ma podejscie do innych mezczyzn... do
> zdrady, To bys klapaczke zamknela na kilka spustow, i nie brechala mordka.

Jestes niekonsekwentny. Jesli znasz jej poglady, to nie powinienes tak
zloscic sie jej spotkaniami z kolegami.
>Wiecej moze pytan

Nie mam pytan.
agnieFka






Top
 Profile
 
PostPosted: 2006-07-14 03:01:57
Online
Registered User

Joined: 2006-07-14 03:01:57
Uzytkownik napisal w wiadomosci
> (...) Zna moj poprzedni nr, ktory jest CALY CZAS wlaczony, (to tylko ta
> heyah, ktora mialem jeden dzien)
> >Czyli jednak nie wylaczyles telefonu ? Hmmm...
>MIALEM 2 KARTY (...)

Pisales niedawno, zadzierajac nosa, o swoim bohaterstwie, o tym jak dales
jej popalic, jak sie odseparowales wylaczajac telefon i sprawiajac cisze.
Tymczasem okazuje sie, ze jednak pozostawiles furtke. Komu? Ja mysle, ze nie
jej, ale sobie.
Hmm... Patrzac z drugiej strony...Wylaczyc jeden telefon z dwoch - to juz
postep ;-)
Doceniam.
>I BEZ CISNIEN BO I TAK JEST TU ICH SPORO....

Alez!
Jestem spokojna.
agnieFka






Top
 Profile
 
PostPosted: 2006-07-14 04:34:03
Online
Registered User

Joined: 2006-07-14 04:34:03
> >Tylko Ty nie znasz jej, a ja dobrze wiem ze ona (...)
> Nie, nie znam.
> Moge opierac wypowiedzi jedynie na tym, co piszesz.

ALE CZY ZAUWAZASZ ROWNIEZ ZE JA OPISUJE W TYM MOMENCIE SWOJ
PROBLEM KTORY ZAISTNIAL OD 2-3 tygodni?? A nie pisze przeciez o tych
dobrych chwilach. Wiec w tym momencie, tylko dlatego ze mowimiy o
sprawie negatywnej to caly nasz zwiazek i my sami jestesmy stawiani
w tym swietle... A moze tak troche obiektywniej?? W opisywanych przez ciebie sytuacjach i wypowiedziach twojej dziewczyny
> dominuje niechec do ciebie i zlosc. Unika cie na tysiace sposobow. Sam to
> opisujesz i ty sam to widzisz, ale jeszcze zupelnie nie... (jakby pewnie
> powiedziala kolezanka psycholog) hm... nie _uwewnetrzniles_ tego. Wciaz
> wypierasz te fakty (jednoczesnie o nich mowiac), poniewaz (moim zdaniem) nie
> rozumiesz (lub nie poznales) przyczyny zachowania swojej dziewczyny.

Kolejna sprawa, Owszem dominuje u niej niechec do mnie, zlosc,
gniew, zal etc. etc.
Mowisz ze mnie unika... Ale to tylko jezeli mowimy o ostatnim
tygodniu... Bo to nie trwa WIECZNIE!! Widze ze Wy wszyscy ja lepiej znacie, lepiej ode mnie i wiecie na jej temat wszystko - a ja tylko >>zyje glupimi zludzeniami.(...)
> Nie. Nie wiem jak inni, ja nie znam.
> Mam tylko odmienne zdanie. Jeszcze raz napisze: Uwazam, ze nie znasz
> wszystkich zachowan swojej dziewczyny, nie wiesz jak zachowuje sie, gdy
> ciebie nie ma.

DOMYSLAM SIE, bo czesto rozmawialismy nawet o tym jak spedza czas,
jak reaguje na niektore rzeczy, co by np. zrobila w konkretnej
sytuacji, Bo wkoncu wiecej jej nie widze niz widze, wiec oboje
opowiadamy sobie jak spedzilismy ten czas czekaja na nasze
spotkanie....
> Znam mojego meza... 16 lat :-) I nadal potrafi mnie zaskoczyc, zarowno e
> pozytywnie, jak i negatywnie. Ja rowniez sie zmieniam i mysle, ze jeszcze
> nie raz zaskocze, nie tylko moich bliskich, ale i sama siebie.

Jesli mam byc szczery to pomimo ze to 2 lata anie 16, tak samo zawsze
mialem mnostwo ciekawych pomyslow, czegos czego sie nigdy nie
spodziewala i zawsze potrafilem ja zaskoczyc i sprawic mila
niespodzianke... Ale negatywnie tez potrafia ja ZASKOCZYC :( > (...) Czy Ty potrafisz czytac?? Czy przelozyc Ci z polskiego na nasze??
> Nie musisz.
> To, ze ktos widzi rozne rzeczy inaczej niz ty, inne wyciaga wnioski (majac
> za podstawe nedzna garsc liter sklejona emocjami) nie oznacza, ze jest
> analfabeta.

PRZEPRASZAM, ale nie
... wiecej »





Top
 Profile
 
PostPosted: 2006-07-14 04:45:17
Online
Registered User

Joined: 2006-07-14 04:45:17
brykiecik_atakuje:
> POlecasz wytrzymac jak najdluzzej?

Polecam zycie swoim zyciem, jesli nie mozna zyc wspolnym (bo go nie ma).
Dobra analogia wydaje mi sie wspolna podroz. Ludzie ida razem,
jedna droga, az ktoras z osob stwierdza, ze odlaczy sie,
pojdzie w jakas boczna odnoge, na ktorej oboje sie juz nie mieszcza. Na
poczatku, poki jest jeszcze blisko, druga osoba moze probowac wolac ja,
przekonywac, zeby wrocila na wspolna sciezke. Ale potem ktos,
kto „walczy”, przypomina osobe, ktora ciagle stoi na opuszczonych
rozstajach w nadziei, ze partnerka wroci.
Ale nie wroci. Ona juz poszla dalej. Nie pozostaje nic innego, jak
isc dalej wlasna droga. Marne sa zazwyczaj szanse, ze dwie
rozbiegajace sie sciezki gdzies sie znowu spotkaja, ale taka szansa
spotkania jest na pewno wieksza, niz szansa, ze druga osoba cofnie sie
i wroci do punktu rozstania.
Krotko mowiac: przy rozstaniu zycie swoim zyciem jest jedynym
sposobem, by cokolwiek z tego wszystkiego uratowac.
To jest ogolna mysl. Nie twierdze, ze w Twoim przypadku ona juz
zniknela za zakretem. Moze jeszcze uslyszy.
Druga czesc poprzedniego Twojego posta to wlasnie kwestia wyboru,
przed ktorym teraz stoisz: sprobowac jeszcze przywolac odchodzaca
partnerke, w nadziei ze, nie odszedlszy zbyt daleko, jeszcze wroci na
wspolna sciezke, czy uznac, ze trzeba opuscic rozstaje i isc dalej.
--
bialolistny  http://whiteleaf.uczucia.com.pl/






Top
 Profile
 
PostPosted: 2006-07-14 15:14:05
Online
Registered User

Joined: 2006-07-14 15:14:05
wrote:

Powiem Ci tylko tyle - jestes rowno POJEBANY!!!!!!!!!!!!!






Top
 Profile
 
PostPosted: 2006-07-14 15:35:36
Online
Registered User

Joined: 2006-07-14 15:35:36
Uzytkownik napisal w wiadomosci
>A nie pisze przeciez o tych dobrych chwilach.

Brykiet, przyszedles tutaj z problemem. Opisujesz to, co wydarzylo sie
nieprzyjemnego. Do tego sie odnosze. Nie moge sie odnosic do czasu, ktorego
znam z krotkiej wzmianki na wstepie. Nie to jest, poza tym, przedmiotem
dyskusji.
Domyslam sie, ze bylo wam ze soba dobrze i dlatego teraz tak mocno, mocno
przezywasz to, ze twoja dziewczyna sie od ciebie oddalila.
>Moze lepiej pogadac o tym, ze skoro bylo wczesniej inaczej, skoro bylo
>dobrze... czy da sie cos zrobic aby tamte chwile wrocily??

Ciagle odczuwasz niezadowolenie, ze ktos pisz nie to co bys
chcial... To nic.
Ja mysle, ze lpiej zastanowic sie nad przyczyna obecnego stanu i wyciagnac
wnioski po to, by moc cos zmienic w obecnym zwiazku lub po to, by nie
popelnic tych samych bledow w kolejnym.
>Kolejna sprawa, Owszem dominuje u niej niechec do mnie, zlosc,

gniew, zal etc. etc. Mowisz ze mnie unika... Ale to tylko jezeli mowimy o
ostatnim tygodniu... Bo to nie trwa WIECZNIE!! (...) Wiec moze jakies male
spojrzenie wstecz + dystans do OGOLNEJ oceny??
Na szczescie nie mam problemu z zachowaniem dystansu do twojego problemu i
jak rowniez do sposobu (niekiedy aroganckiego), w jaki sie do mnie zwracasz.
Staram sie zrozumiec, ze masz problem i moze nalezy ci ciut wiecej
wyrozumialosci ( Ty czujac sie odrzucony niemal umierasz z niepokojow, a ja
zrelaksowana, slicznie opalona... Ech...)
Wiem, ze wczesniej bylo wam dobrze. Wiem. Pisales. Czytalam.
>Ale wiem ze pomimo wszystko ona nie pojdzie pieprzyc sie znikim, nie odda
>siebie za to ze zkims sie jej dobrze rozmawia.... Nie ustanowi sobie

jako WYZSZY PRIORYTET (na dluzsza mete) jakiegos kolezenstwa w
porownaniu do wspanialych chwil ktore przezylismy razem w zwiazku...
Nie jestem w stanie przekonac cie, ze to nie jest pewnikiem, skoro ty
swiecie wierzysz, ze jest.
> (Bo zadne z nas, nie chce mowic kolejne osobie tego wszystkiego osobie,
> poznawac ja, zwierzac sie ze wszystkiego.... Chce wszystkie wspomnienia,
> prywatne sprawy i spedzone razem chwile, zachowac dla SIEBIEi pomiedzy
> NAMI.

Piekne myslenie.Takie w stylu : "dopoki smierc nas nie rozlaczy...". Trudno
woczas uwierzyc, ze to wcale nie musi byc smierc. Chociaz moze... Przeciez
milosc tez moze umrzec.
Dzis nie wyobrazasz sobie iinego jutra, bez niej lub z kims innym tak, jak
nie wyobrazales sobie tej klotni. A jutro moze przyniesc wiele zmian, nawet
nowa kobiete, ktorej za kilka miesiecy, moze lat podarujesz pierscionek, a
ona urodzi ci trojke dzieci...
>WIem to, tylko ze ona teraz (moge sie domyslac) (...)

Wlasnie, to sa tylko twoje domysly.
Moze bysc zupelnie odwrotnie mimo, ze do tej pory postepowala wg schematu,
ktory ty juz znasz. To jest raczej twoje myslenie zyczeniowe, Brykiet i
dobrze by bylo dla ciebie, bys nie opieral sie zbyt mocno na nim.
Moze... Jesli ci sie uda, mysl czesciej o sobie. Przypatrz sie sobie,
przypomnij sobie co lubisz, kim jestes, czego chcesz (_dla siebie_), jakie
masz marzenia. Mysl o sobie, poczuj siebie!
>A tak szczerze?? Caly czas zastanawiam sie co ona robi?

Wiem, przykro mi.
>Moze jestem inny... ale moze ktos mi w tym pomoze... CZasami

nawet moje mysli sa tak okropne... a za chwile mowie sobie ze to
niedorzecznosc!!.
To normalne.
Czujesz sie skrzywdzony i bardzo tesknisz.
>Nie chce jej ponizyc.. nie chce jej pokazac ze zachowuje sie jak

skonczona IDIOTKA a moze i nawet jeszcze gorzeej, ale nie wyobrazam
sobie abym powiedzial tak o niej :(
Nie wiem czy ci sie to uda... Ale... Kto wie?
>Ale negatywnie tez potrafia ja ZASKOCZYC :( czuje...

Wiec staraj sie takich zachowan nie powtarzac, bo potem wyrzuty sumienia i
zle samopoczucie beda cie niszczyly.
>PRZEPRASZAM, ale nie potrafie sie pogodzic z moja obecna

bezradnoscia :/ Dlatego czasami potrafie to odreagowac na
klawiaturze, ale to i tak na dluzsza mete nic nie daje :(
Ok :-)
>Moze ze nie jestem w stanie sie z tym

osfoic?? A moze poprostu nie chce?
Jeszcze nie czas.
>POGLADY POGLADAMI... A ZAZDROSC I TAK ZAWSZE WEMNIE DRZEMIE....

Rozumiem.
I bierze czesto gore.
agnieFka






Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 

Who is online

Users browsing this forum: ... z Gormenghast,Neko,wojtek,T,Shivman, prezenty and 4 guests


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky pozycjonowanie
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group - Pozycjonowanie