Uzytkownik napisal w wiadomosci
>> Ja rozumiem, ze moze rownie dobrze jak to, ze JEJ SIE NIE CHCE. Ty
>> jeszcze tego nie zrozumiales???
>Tylko Ty nie znasz jej, a ja dobrze wiem ze ona (...)
Nie, nie znam.
Moge opierac wypowiedzi jedynie na tym, co piszesz.
W opisywanych przez ciebie sytuacjach i wypowiedziach twojej dziewczyny
dominuje niechec do ciebie i zlosc. Unika cie na tysiace sposobow. Sam to
opisujesz i ty sam to widzisz, ale jeszcze zupelnie nie... (jakby pewnie
powiedziala kolezanka psycholog) hm... nie _uwewnetrzniles_ tego. Wciaz
wypierasz te fakty (jednoczesnie o nich mowiac), poniewaz (moim zdaniem) nie
rozumiesz (lub nie poznales) przyczyny zachowania swojej dziewczyny.
Zlosc...
Nieustannie czujesz zlosc, ktora cie zaslepia. I niepokoj o to, co ona robi
gdy cie nie ma. Niepokoj uruchamia wyobraxnie, a ty, aby ja wyciszyc i moc
normalnie funkcjonowac, ciagle szukasz z nia kontaktu (z dziewczyna) .
Nawiazujesz kontakt, zly, z poczuciem malej przegranej z samym soba i
rozpoczynasz wyrzuty. To, co do niej mowisz jest nie tylko podyktowane
checia ratowania zwiazku, ale takze strachem przed strata. Jest to rowniez
(uswiadomiona lub nie) manipulacja. Jestes sfrustrowany i probujesz w ten
sposob uruchomic w niej poczucie winy. Niestety nie osiagasz wowczas
zamierzonego celu. Dziewczyna odwraca sie od ciebie coraz mocniej, musi sie
bronic przed twoimi oskarzeniami. Im mocniej ty sie na nia zloscisz i im
mocniejsze stawiasz granice, tym wiekszy budzi to opor i chec odwetu.
>Widze ze Wy wszyscy ja lepiej znacie, lepiej ode mnie i wiecie na jej
temat wszystko - a ja tylko zyje glupimi zludzeniami.(...)
Nie.
Nie wiem jak inni, ja nie znam.
Mam tylko odmienne zdanie. Jeszcze raz napisze: Uwazam, ze nie znasz
wszystkich zachowan swojej dziewczyny, nie wiesz jak zachowuje sie, gdy
ciebie nie ma.
Znam mojego meza... 16 lat :-) I nadal potrafi mnie zaskoczyc, zarowno
pozytywnie, jak i negatywnie. Ja rowniez sie zmieniam i mysle, ze jeszcze
nie raz zaskocze, nie tylko moich bliskich, ale i sama siebie.
> (...) Czy Ty potrafisz czytac?? Czy przelozyc Ci z polskiego na nasze??
Nie musisz.
To, ze ktos widzi rozne rzeczy inaczej niz ty, inne wyciaga wnioski (majac
za podstawe nedzna garsc liter sklejona emocjami) nie oznacza, ze jest
analfabeta.
>Co ja tam napisalem??
To ty jestes ekspertem ;-)
>Tak, tak ---- MOW MI JESCZE. Bo spedzajac tutaj swoje zycie: - nie
miala znajomych, - nikogo nie znala, - wszyscy jej nakazywali z kim ma
sie zadawac, - siedziala przywiazana na lancuchu, przez
wszystkich. OCZYWISCIE KURWA !!!! (...)
Niepotrzebnie sie unosisz.
Nie napisalam, nie dopowiedzialam, nie zasugerowalam.
Twoja dziewczyna poznala nowych ludzi, ktorych towarzystwo jest dla niej
atrakcyjne. Walczy o te znajomosci tym bardziej, im ty silniej probujesz je
ograniczyc.
>Nie zapytasz, nie porozmawiasz tylko pierdolisz swoje farmazony, jak
>potluczona. Po to by postawic sprawe w Takich swietle jakie jest dla Ciebie
>do zaakceptowania. harda sztuka, to juz dawna by sobie odfrunela, ale co
ja bede tlumaczyl.....
Ooooo! Nie tak latwo jest odejsc, zwlaszcza gdy wierzy sie, ze ktos jest
calym swiatem i jedyna sluszna droga.
>NO tak kobieta usprawiedliwia WSZYSTKO!!
Nie.
Zadajesz mnostwo pytan o to, czy nie mogla, czy mogla, czy musiala, czy nie
musiala itp., miotasz sie, cytujesz tu jej wypowiedzi, ktore czesto sa
odpowiedzia na stawiane przez ciebie pytania i nawet tego nie widzisz.
Twoja dziewczyna kilkakrotnie dala ci do zrozumienia, ze nie chce sie z toba
kontaktowac. Unikala cie tak mocno, tak zupelnie jawnie, ze...
> SZACUNEK dla DRUGIEJ OSOBY -- ALE WIDAC TOBIE TEZ JEST TO OBCE.... (a nie
> wyssalem tego sobie z palca tego txt)
A to ciekawe.
Prowadziles wywiad spoleczny? I co ???
>UWAZASZ SIEBIE ZA KOBITKE KTOREJ MOZNA Z CZLOWIEKA ZROBIC SZMATE?? GARDZIC
>NIM I WYCIERAC SOBIE O NIEGO BUTY?? CZlowieka ktory pare godzin temu
>stanowil dla Ciebie wszystko a tak naprawde nadal o nim myslisz?? -
>ZALOSNE!!
Hmmm...
Widzisz jakis tekst, ktorego ja nie widze? Nie moge sie u siebie doczytac
nic z tych rzeczy, ktore napisales.
> (...) PONIZYLA
>> Nie masz poczucia, ze sam sie o to prosiles? Intruzow sie zazwyczaj
>> pozbywamy (prawda?), a ty pchales sie drzwiami i oknami.
>(...) A wg. CIEBIE AGNIESIU,
Rozczuliles mnie ;-)
>to ja po prostu PCHALEM SIE DRZWIAMI I OKNAMI... tylko zauwaz ze te
drzwi I
>OKNA byly postawione dla mnie otworem, z napisem ZAPRASZAM!!
Jexdziles tam przede wszystkim do swojej dziewczyny i to jej zdanie jest
decydujace, nie jej matki. Od jakiegos czasu unikala cie, prosila, zebys nie
przyjezdzal, chciala spedzac czas z kim innym. Mimo to powracales jak
bumerang. Rozumiem, ze byles zaniepokojony, ze chciales sprawdzac,
kontrolowac, zmieniac, ratowac, byc, tulic, pomagac itp. Problem w tym, ze w
pewnym momencie rozbiegly sie wasze oczekiwania wobec siebie. Ona przestala
chciec tego samego co i ty. Twoje zabiegi budzily jedynie zlosc, a im
bardziej byles... nachalny, tym ona wiecej musiala (?) stosowac wykretow.
Gdy pojawiles sie nieproszony w jej domu, pokrzyzowales jej plany na
wieczor, w perspektywie miala wysluchiwanie zali - wyrzucila cie.
Ja nie usprawiedliwiam, dostrzez to Brykiet.
> (...) musialem kurwa spac na jakiejs lawce do 4 rano!!.
>> Musiales???
>> Jestem zaskoczona.
>> Na wlasne zyczenie panie Brykiet (he, he)
Gdyby (...)
Nieustannie powtarzasz to samo, jak w goraczce. Nie sluchasz (moze i jej nie
umiesz sluchac, gdy jak echo przestaje powtarzac twoje slowa?). Gdyby... Ale
tak sie nie stalo. Nie postapila tak. Nie wiem dlaczego. Ty powinienes
wiedziec najlepiej. To sie juz stalo, Brykiet. Pomysl raczej o sobie:
"gdybym wtedy..." Gdybys znalazl w sobie dosc sily, by wrocic do domu bez
nachodzenia jej..., gdybys wyszedl od razu..., gdybys tyle nie mowil...,
gdybys nie dal sie sprowokowac...
Jej tu nie ma.
Nie ma sensu rozwazac co byloby, gdyby ona... Jestes tutaj ty i to ty mozesz
sie zastanawiac, czytac, nabierac dystansu do calej sprawy, wyciagac wnioski
z napisanych do ciebie odpowiedzi. Nie musisz z kazda polemizowac, nie
musisz "zlych" skazywac na glilotyne. Przypatrz sie im, poprzymierzaj,
zachowaj zdrowy dystans i mniej rzeczy bierz do siebie.
>Wspolczuje Twojemu partnerowi jak jexdzisz po nim jescze gorzej i robisz
>sobie zniego szmate do swoich upieprzonych butow.
Dlaczego probujesz mnie obrazic?
>NIe wiem jaka by trzeba czuc nienawisc do kogs aby tak mu
powiedziec... Nie wiem co moze kierowac osoba jezeli takie slowa
przechodza wogole przez jej usta....
Mozna kogos kochac i mowic naprawde okropne rzeczy.
> (...)Co z tego ze ona teraz czuje sie dobrze, chwile zyje inaczej niz
> zawsze...
CZUJE SIE TAK BARDZO DOBRZE?? tylko wex pod uwage (...)
Wex pod uwage, ze odpowiedziales sam sobie :-))) i widze, ze wlasna
wypowiedx wzbudzila w tobie wiele emocji :-) Teraz mozesz wyciagnac wnioski
z tego co napisales.
> Gdybys to wszystko wiedziala jakie ma podejscie do innych mezczyzn... do
> zdrady, To bys klapaczke zamknela na kilka spustow, i nie brechala mordka.
Jestes niekonsekwentny. Jesli znasz jej poglady, to nie powinienes tak
zloscic sie jej spotkaniami z kolegami.
>Wiecej moze pytan
Nie mam pytan.
agnieFka