michal napisal(a):
> Reasumujac takie socjotechniki sa tak naprawde uczeniem manipulowania innymi
> ludxmi. Nie jest to zadna uczciwa szkola podrywania, bo obiekt podrywu w samym
> podejsciu do tematu jest obiektem manipulacji. "Ja jestem madry, a ty glupia,
> wiec zaraz bedziesz moja i bedziesz mnie pragnela do konca swiata, tylko nie
> rycz przy mnie, bo mi koszulke pochlapiesz".
> Zamierzenia czlowieka, ktory opanowal technike manipulowania, sa zazwyczaj
> demaskowane po uplywie okreslonego czasu.
Nie zgodze sie. Techniki o ktorych mowisz sa znane jak swiat.
Mysle, ze sa naturalne. Tylko, ze nie liczni je znaja i w pewien
sposob techniki sa czescia ich osobowosci. Podany przyklad
usmiechania sie: jeden czlowiek od urodzenia usmiecha sie do
wszystkich, robi to naturalnie i jest odbierany jako sympatyczny, dusza
towarzystwa, zjednuje sobie ludzi. Inny, choc inteligentny, nie
potrafi ukryc zdenerwowania, uchodzi za mruka. Kiedy dowiaduje sie,
ze usmiech i namietny, niski oraz spokojny glos przez telefon moga
poprawic jego relacje z ludxmi a zwlaszcza z kobietami, z ktorymi
nigdy mu nie wychodzilo, to co jest w tym zlego? Wg mnie nauczenie
zasad dobrego wspolzycia w spoleczenstwie w oparciu o pozytywne
wzorce to swietna robota. Na kursach o ktorych mowa wstydliwy i
zakompleksiony facet, nie potrafiacy nawiazac kontaktu z kobieta ze
strachu przed kompromitacja, dowie sie, jak ma sie zaprezentowac.
Dowie sie np., ze musi byc wyprostowany a nie zgarbiony, trzymac
rece przed soba a nie na kolanach, patrzec w oczy a nie w podloge
itd. Dowie sie tez, jak powinien sie zachowac, jakie czynic gesty
(mowa ciala) aby wyjsc na pewnego siebie. I zapewne dowie sie jak
podtrzymac rozmowe. Dowie sie rowniez, ze kobiety nigdy nie
mowia "spadaj jelopie", choc wielu obawia sie tej reakcji. Jesli
facet zmieni sie choc troche na lepsze dzieki technikom manipulacji
czy sposobom nawiazywania znajomosci, to tylko przyklasnac.
> Trudno o glupsza zachete, jak ta w podanych przez Ciebie linkach. Nie mniej
> jednak, mysle, ze dla osob, ktorzy maja trudnosci z nawiazywaniem kontaktow z
> innymi, a w szczegolnosci tych, ktorzy sa "sparalizowani" obawami w obliczu
> kobiety swoich marzen - nawet tak plytka socjotechnika moze sie bardzo w
> praktyce przydac.
A jednak. Czyli zgodzisz sie, ze wielu facetom kurs sie przyda.
> ... Wiedza o
> tym, co zrobic z rekami, jakich uzywac slow w mowie potocznej, o czym rozmawiac,
> zeby zainteresowac druga osobe, jest zawsze pomocna w kontaktach dla osob, ktore
> z istnienia tych elementow nie zdaja sobie sprawy.
No wlasnie. Nie negujmy wiec sensu istnienia takich kursow.
Wystarczy sie rozejrzec, poczytac posty na grupie. Jest bardzo wielu
mezczyzn, ktorzy choc wartosciowi ale zyja w klebowisku
kompleksow, nie nauczyli sie robic dobrego wrazenia na ludziach, w
tym na kobietach. Bo gdzie maja sie uczyc? Rodzice tego nie naucza.
Szkola w Polsce tez nie uczy. Popatrz na Amerykanow. Maja w
szkolach lekcje z wystepow publicznych, ucza sie jak walczyc z
trema, jak byc dobrymi mowcami, jak wypasc przed kamera itd. U
nas ucza setek bzdur a ze szkol wychodza ludzie nie potrafiacy ze
soba rozmawiac a co tu mowic o podrywaniu... Nie wspomne juz o
neurtycznych osobowosciach Polakow. Kiedy spotykam obcokrajowca
zawsze slysze "how are you" i z obcym czlowiekiem rozmawiam w milej
atmosferze. Do Polaka strach sie odezwac na ulicy, wszyscy maja
smutne i pelne nienawisci geby. Jesli ktos za pieniadze pomoze w
radzeniu sobie w zyciu, pokaze jak zmienic sie na lepsze, to jestem
za. Sam bym poszedl na taki kurs ale mysle ze sa za drogie. Chyba
dlatego, ze jeszcze jest mala konkurencja.
Pozdrawiam,
MU