|
Nikt lepiej nie poprowadzil polskiego klubu niz Janas Pawel i jego
asystenci.
Nie jest to (ponizej) naruszenie kompetencji selekcjonera (jego
znajomosci nastawienia u nas tej profesji i doswiadczenia ), ani jego
przelozonych (H.A.), ale uzupelniajace zdystanspowanie sie do
watpliwosci szkoleniowych...
Zwykle jest tak w polskiej ekipie , ze zaczynamy dosc niezle.
Aby z uplywajacymi chwilami tracic rezon lub odwrotnie (po kiepskim
poczatku, nie majac nic do stracenia zaczyna sie ciekawiej dziac).
Ten drugi przypadek nie napawa obaw.
Pierwszy mozna omowic na przedostatniej odprawie przed meczowej...
My zdazaymy to zrobic po raz ostatni.
Wyjscie na arene tuz tuz . Co mozna jeszcze napisac
nienadwyrezajacego umysl sztabu R.P.
Oto niezmacenie rozpoczelo sie prawie...nasze oczekiwanie o radosne
chwile...
Dla pobudzenia patriotyzmu,
poruszenie krajem w natraciu na redukcje mi.n. bezrobocia,
A teraz trzeba zwyciezyc ze slaboscia , sprawca szaLENISTWA..by
dostac sie "wyzej"...
Jak do tego dojsc ?
Nalezaloby "przyzwyczajonym" cwaniactwem nie strzelac samoboja, a
do bramki ""KONtrFRONTUJACEJ z nami"".
Tu chodzi o ogromne zaangazowanie, wielki porywajacy spektakl,
nawiazujacy do bitwy Grunwaldzkiej..
Kazdy chce byc numer jeden.
Nam chyba najbardziej brakowalo kiedys sukcesu,
dlatego bylismy w stanie wejsc na podium...
Na Brazyli ciazy presja wystarczy im strzelic brameczke i juz sie
nie podniosa, nacisk daje sie we znaki i Anglikom w brew pozorom,
(na wyjezdzie nie sa tacy "power").
Reszta przecietna (Niemcy , Czechy) lub ponizej (Ekwador, Kostaryka,
Japonia).
Wymagania w sporcie to w wiekszosci przypadkow dyspozycja dnia (jak
sie zreszta nie raz tak wypada), a nie takie typowania.
Za to nam obecnie potrzeba woli pozbawionej obaw...
od naszego czucia tego wolnego "palera"
zalezec bedzie powtorzenie
tych odleglych honorow Polski (lat 72, 74, 76, 82, 92).
Wsrod milionow sledzacych na calym swiecie (poprzez media)
zlapac tu "palera" to teoretycznie nie sztuka - normalka.
Wystarczy caly zapas zamienic na granie swoje
i nie marnowanie tego "czegos" na wdawanie sie w prowokacje
zlosliwego losu
( denerwowania sie utraty bramki, stres prowadzenia pilki-przyjecia
odpowiedzialnosci, trema przyjecia wystepu )
to bedziemy najlepsi.
Praktycznie doprowadzic do tego moze rozladowanie poprzez gola.
Nie mamy wyjscia -odblokowywac znaczy sie otwierac i do przodu.
Stwarzac szczesciu sprzyjanie okolicznosci i strzelac.
Odpuszczenie tego to narazac sie tak samo na ryzyko
(jak wydaje sie, ze odwrotnie - i nie cisnac...
to wyobrazmy sobie, ze tak nie przegramy i nie wygramy ,
a odpadniemy
i co wtedy...
odpuscic przed koncem 90 minut, bo to ryzyko).
Jak do tej pory awanse nam dawaly zrywy i porywy.
Rozpisywac o tym mozna w nieskonczonosc, ale po co.
Pilka to juz nie rozwizywanie rownania z niewiadoma
tylko obranie gotowej taktyki i niczego juz nie wynaleziemy.
Za obraniem strategii (defensywnej lub ofensywnej i stopniami odmian)
oraz przeszkolenia technicznego
(lub zniewelowania tego drugiego u przeciwnika poprzez dostepne
metody)
jest (stoi) powodzenie.
Nie ma co wnikac , dowodzic .
Mozna jak z Peru w Hiszpani zwodzic.
Taka szansa ponowna nie dana jest wielom i zawsze.
Dazmy do doskonalosci na ile sie da , bez przesady obaw.
Argentynczycy, Holandia , Hiszpanie , Francuzi nie sa idealni.
Tak samo My uczestniczac w Niemczech wchodzimy w historie mundialu.
Kolejne wejscie tejemnicze po Puchar z rownouprawnieniem.
Mozemy byc nie doscignionym w zaskakiwaniu dla 31 panstw w 2006
roku.
Ekspertow , znawco i specjalistow jak to juz zreszta bywalo.
To jest do zrobienia.
Bo ta * D R U Z Y N A * wygrywa ktora zwiera szyk determinacja.
Nie wielkosc (poza bramkarzem tylko nogami gra),
nie ilosc (wszedzie jednakowo toczy sie gra po jedenastu), a
jakosc sie liczy i z glowa podejscie.
Kazdy triumf to stanowisko wyzej do przejecia najwyzszego trofeum.
Do przyplywu dumy , badz odplywu paralizujacego ambicje.
Ktos sie moMENTALNIE zasmuci innym razem ucieszy.
To niesamowita impreza na czesc zbiorowego pokoju na ziemii.
Chold czlowiekowi.
Nie zadnej dzielacej wladzy, nie politykom , nie dla bezposrednio
pieniedzy.
To pomoc pamieci troski o innych jak charytatywny koncert muzyczny dla
uwielbienia lagodzenia obyczajow,
terapia spoleczna jak slowo w pielgrzymce papieza.
Nic bardziej nie zjednuje ludzkosc jak gest tej specyficznej
dyscypliny.
Najwieksze odkrycie naszego zycia poza ekspansja kosmosu
(nie leczenie organizmu , w ktorym choroby staja sie zarobkiem).
Mamy wspanialy i niezapomniany futbol. Nie wypada nie bydz przy tym.
Aczkowliek, czy doczekamy sie obecnie _bohaterow_ z nad Wisly ?
Chocby realnie srebrnego MEDALU !
Oczywiscie Polska tak zagrywa jak arbiter pozwala poza Europa.
(z Portugalia 4 lata temu,czy w Meksyku 86)
Nie raz krzywdzona, gdy gramy z faworytem lub gospodarzem.
A potem to juz wszystko sie wali.
Nawet realizacja koncepcji, dlatego oplaca sie grac w pilke, a nie
w szachy manipulacyjne.
W na swoim kontynencie mamy szczescie .
Lecz musimy sie tez takze rowniez na taki obraz nas uodpornic
(sedziowanie)
majac na uwadze w rezultacie bledy wymuszone.
Zaiste warto zastanowic sie jakby w biegu (przelotem)
czego nie powinnismy grac poniekad z przyczyn wspomnianych.
Wszak wiemy juz jak mozna by grac tj. dobrze jakbysmy
wiedzieli jak tak grac tzn. sprawnie i tzw. wydajnie etc.
E_G napisali w watku:
"..Czego sie [nie]spodziewac ()"
Zeby nie grac niedobrze (oczywiscie wystarczy podpowiedziec jak i
kiedy gramy zle),
nie powinnismy cofac sie zbyt i odbierac pilke tylko na wlasnej
polowie (wiadomo-wygodnictwo).
Jak przejmujemy pilke to staramy sie jakos niepotrzebnie nerwowo i
szybko z nia biec (do tego przedryblowaujac nie raz trzech kryjacych
no i strata),
albo kopac dluga pilke ktora przewaznie przecinaja rywale
(najprosciej).
Raczej nie przeraza nas zlozonosc stanu.
Jesli juz mamy dobra pozycje do strzalu (po jakims przypadkowym
rykoszecie- a dobrze byloby i konstruowac-kreowac),
to odchylamy sie do tylu i celujemy na sile w ...okienko ?? (co nam
wychodzi w trybuny gdzies)
prosimy tylko WIECEJ po ziemii...
najwyzej bedzie (WYJDZIE) lob nizej i nuz sie uda traficw
swiatlo bramki
dajac szanse bramoarzowi na blad inerwencji.
Pressingu bez pilki sie jakby boimy, a kiedy juz odzyskujemy pile
to jakby czas nas gonil i zamiast podaniami krotki,
posuwac sie do przodu to nasi chowaja sie...
moze chca przepraszac zamiast wychodzic na wolne pole...(pozycje)
no i nie ma komu podac.
Wiadomo jest malo miejsca, ale przy pilkarzu naszym posiadajacym
pilke
jest tylko jeden nasz, a powinien..no przynajmniej dwoch partnerow..
coz nie wychodzi, nie szuka gry.
W skocie nie stosujemy gry kombinacyjnej,
a chaotyczna.
Nie gramy 'offsidem', bo nie zdarzamy wracac w razie czego...
wiec nie tak gramy...-nie ryzykujemy.
Gra staje sie bojazliwa i to sie da odczuc przeciwnikowi.
Mamy prosty schemat z gra na afere (dosrodkowania skrzydlami i nic
poza tym) z boku albo wrzutka do przodu .
Skoro gramy tak , ze nie stwarzamy wiele sytuacji,
(akcje urywaja sie zanim padnie to ostatnie podanie- w wyniku takich
ustawien zespolu i zalozen dla poszczegolnych pilkarzy),
zawodnikom spada morale w czasie meczu -
pada im na psyche i szybciej sa podatni na zmeczenie.
Nie ma pozytywnych wibracji po jakis w miare udanych akcjach.
Potem wkradaja sie nieporzumienia i niepewnosc
czyli zgranie (brak) jeszcze bardziej u(nie)skutecznia sie.
PRAWDA CZAI SIE nieublaganie NAWET JAK NIEZAUWAZAMY JEJ.
Bramkarz traci bramki po krotkim rogu,
a stojac na 5 metrach nawet z za pola karnego
(moze jest blizej i ma mniej czasu na interwencje przy locie pilki).
Nie mozna na takim polegac , chocby to gwiazda najlepszej lawki
rezerwowych.
Obroncy jakos to dziwne, ze nie koncentruja sie wystarczjaco,
odpuszczajac, moze oszczedzajac sily na final,
aby i tak ostanio odpasc przed 1/8.
Ulegamy...pokusie pychy, sztucznego dowartosciowania sie.
Pomocnicy wlasciwie malo uczynni,
skoro po ich "przyzwoitej grze" w tyle
nie ma zadnego podania zagrazajacego...
A nie majac sily-mocy razenia, tracimy gdzies w podswiadomosci
nadzieje na gola z kazda sekunda...
a ta wiara jest przeciez takim napedem motorycznym.
Bez tego spada polot, zapal tworczy (myslenie),
zaczynamy przewracac sie na boisku,
poobijani nadszarpujemy wytrzymalosc.
To wszystko ma swoje odzwierciedlenie na boisku.
Kazdy najmniejszy czynnik nawarstwia sie w tej wypadkowej
- posiadania pilki lub min. przewagi optycznej albo wyniku.
Przegrywamy nierozsadnnym racjonalizmem.
Skolei napastnicy niby poprawni, a nie wystarczajaco aktywni...
Nie wiadomo czy tak trudno im podac , bo sie nie wystawiaja latwo
atakujacy,
czy nasza druga linia srodkowych jest tak zniechecona
pomyslami trenera.
Niecierpliwie palimy...i tak dalej to tylko wtopimy...NIE TRAFIMY.
W sumie wiec o kant dupy, jak zobaczymy cos takiego na samym
poczatku
energia odchodzi i opadaja emocje (adrenalincia motywujaca) .
Jedyna ostatnia szansa na bialo-czerwone orly to ten odmieniony nasz
dwunasty dzoker...Magiczny czar dozwolonego zywiolu dopingu.
Wyuczona z internetu jak zadna na swiecie musi wystapic
publicznosc;
jej okazjonalny krzyk widowni, gdy przy szybkiej pilce 'nasi'
i w rajdach ..niech dusi przeciwnika(jak do tej pory to bywalo),
Przejdzmy samych siebie, a umiarkowany fanatyzm i poklask z kazdego
zagrania i interwencji uskrzydli nasza `husarie`(jak na brytyjskich
stadionach)
Owacje na stojaco w systuacjach pobramkowych...
Wszystkie flagi fruwaja gdy pada GOL !!!
Totalny entuzjazm porywajacy tlumy (przed telewizorami)
Mistrzostwo swiata na murawie zaczyna sie z otoczenia.
Spiew choralny przy kontrolowanym rozgrywaniu pozycyjnym
niech przysparza naszym sportowcom dodatkowego kopa jak ze ''szprycy''.
Oraz te goraco ogluszajace i wymeczjace gwizdy z trybun przy grze
konkurentow Polakow.
To powinno dobic...
To poprosyu wyniesie nas na wyzyny mozliwosci,
wyzwoli ponad 100 % pokladow i rozwinie umijetnosci.
URZECZYWISTNIMY TO BEZ WYJATKOW PRZED TELEWIZORAMI,
NIECH FALE SIE
... wiecej »
|